Nasza historia
Z reklamówki w vanie do prostego narzędzia — historia TidGo
31 stycznia, godzina dwudziesta pierwsza. Brzmi znajomo?
Wiesz jak to jest. Reklamówka wylatuje. Paragony wszędzie — deska rozdzielcza, kieszenie, ta kurtka co ją miałeś w listopadzie, ten jeden ze składu budowlanego który na pewno ci potrzebny ale już go nie odczytasz bo papier termiczny ma żywotność... hmm... otwartego piwa?
Siedzisz z piwem, liczysz że zdążysz przed północą. Partnerka rzuca spojrzenie. To samo spojrzenie, każdy rok.
Tak było u mnie. Przez lata.
Kto za tym stoi
Emigrant z Polski. Przyjechałem do UK 25 lat temu bez słowa po angielsku — no, "f**k you" umiałem, ale to jakoś nie pomagało na rozmowach kwalifikacyjnych. Zacząłem na budowach, CIS, lata jako fachowiec zanim wsiadłem za kółko — van, HGV, a w pewnym momencie zostałem operatorem telehandlera na budowie.
Wiecie jak jest z forkie'm. Maszyna pojawia się kiedy ktoś potrzebuje, znika kiedy potrzebuje ktoś inny. Cały dzień zapierdzielasz a i tak stoi kolejka murarzy że cegieł nie ma na czas. Nie powiem że nie zdarzało mi się przyjąć jakiejś "zachęty". Ekonomia budowlana. Murarze rozumieli.
Paragony zawsze były koszmarem. Reklamówka, schowek, kieszenie po różnych kurtkach. Co styczeń ta sama historia.
Na początku tego roku lekarz mnie uziemił. Koniec z maszynami, koniec z HGV. Zamiast siedzieć i się mazgaić, postanowiłem nauczyć się programować. A przy okazji wkopałem się po uszy w Making Tax Digital — bo to jest coś co ludzie tacy jak ja muszą teraz ogarniać.
Czemu nie wziąłem po prostu tego dużego oprogramowania
Przeszedłem przez wszystkie. Xero, QuickBooks, Sage, FreeAgent. Naprawdę dobre narzędzia. Zrobione dla księgowych. Nie dla kogoś kto wychodzi po dziesięciu godzinach na budowie i chce ogarnąć paragon zanim zapomni co to było.
No i jeszcze ta kwestia językowa. Podatki są trudne w swoim języku. W obcym to już ściana. Dlatego TidGo działa w ośmiu językach — a wszystko co widzi twój księgowy jest po angielsku. Nikt nic nie musi tłumaczyć.
Czego TidGo nie robi — i dlaczego mówię to głośno
TidGo nie wysyła nic do HMRC. Nie zastępuje księgowego. Robi jedną rzecz: zbiera i porządkuje twoje cyfrowe rekordy zanim trafią do ludzi którzy ich potrzebują.
Mówię to wprost bo widziałem za dużo reklam które obiecują wszystko a potem człowiek za nimi boi się odebrać telefon. Wolę powiedzieć gdzie jest granica z góry.
Zbudowane dla nas. Przez jednego z nas.
Żadnego wielkiego teamu. Żadnych inwestorów z Doliny Krzemowej ani z londyńskiego City.
Tylko ja — ktoś kto jeździł tymi samymi drogami, pracował na tych samych budowach, stał w tej samej kolejce w składzie budowlanym i spędził za dużo wieczorów w styczniu na podłodze z reklamówką zastanawiając się czemu jeszcze nikt nie zrobił czegoś prostszego.
Wiem jak wygląda dziesięć godzin na budowie. Wiem jak to jest dostać payslip CIS mailem i nie wiedzieć gdzie go wrzucić. Wiem jak to jest prowadzić biznes w obcym języku i trafiać na ścianę za każdym razem kiedy ktoś mówi "reconciliation" albo "accruals".
TidGo powstało z tego. Nie z analizy rynku w arkuszu kalkulacyjnym. Z lat robienia tej roboty i wiedzenia dokładnie gdzie boli.
Jeśli brzmi to jak ktoś komu możesz zaufać ze swoimi rekordami — jestem tutaj.
TidGo jest bezpłatne podczas Early Access. Potem £4.99 miesięcznie. Anulujesz kiedy chcesz, bez pytań, twoje rekordy zawsze są twoje.
Przejrzyj stronę — znajdziesz tu dużo informacji o MTD i o tym jak to wszystko działa. A jeśli nie znajdziesz odpowiedzi na swoje pytanie — napisz śmiało, odpisuję na wszystko.
Szukam teraz 20 founding testerów — ludzi którzy użyją tego naprawdę i powiedzą mi szczerze co jest nie tak. Jak brzmi to jak coś dla Ciebie, wiesz gdzie mnie szukać →